Aktor z “Na Wspólnej” poszukiwany przez Interpol. Prokuratura ujawnia kulisy zniknięcia
Bartłomiej Morawski, znany z seriali “Na Wspólnej” i “Klan”, został skazany za gwałt na nieletniej, ale zanim trafił do więzienia, zdołał uciec z Polski. Jak ujawniła Prokuratura Okręgowa w Warszawie, aktor wykorzystał decyzję o uchyleniu tymczasowego aresztu i od miesięcy ukrywa się za granicą. Jego nazwisko figuruje na czerwonej liście Interpolu.
Bartłomiej Morawski, którego widzowie mogą kojarzyć z popularnych seriali jak “Na Wspólnej” czy “Klan”, jest obecnie ścigany czerwoną notą Interpolu. Jeszcze kilka lat temu aktor prowadził działalność fotograficzną, oferując młodym kobietom sesje zdjęciowe. W czerwcu 2024 r. warszawski sąd skazał go prawomocnie na pięć lat więzienia za gwałt na nieletniej.
Wkrótce po wydaniu wyroku Morawski zniknął, a śledczy przez wiele miesięcy bezskutecznie próbowali ustalić jego miejsce pobytu. Teraz prokuratura ujawniła, w jakich okolicznościach udało mu się opuścić Polskę i dlaczego mimo wyroku nie trafił za kratki.
Bartłomiej Morawski zniknął po wyroku. Prokuratura ujawniła, jak udało mu się uciec
Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, Piotr Antoni Skiba, ujawnił w rozmowie z “Faktem”, że akt oskarżenia przeciwko Morawskiemu trafił do sądu już we wrześniu 2022 r., gdy przebywał w tymczasowym areszcie. W styczniu 2023 r. zdecydowano jednak o uchyleniu tego środka zapobiegawczego.
Prokurator złożyła zażalenie, lecz Sąd Apelacyjny w Warszawie nie uwzględnił go. Początkowo Morawski stawiał się na rozprawach i składał wraz z obrońcami wnioski dowodowe, ale po skazaniu go w innej sprawie na pięć lat więzienia zniknął
— poinformował Skiba.
Dodał też, że postępowanie dotyczące aktora nadal jest w toku. W trakcie śledztwa prowadzonego w 2023 r. trzy kobiety zgłosiły, że mogły paść ofiarą Morawskiego podczas organizowanych przez niego sesji zdjęciowych. Prokuratura zabezpieczyła wówczas sprzęt fotograficzny oraz nośniki danych z jego mieszkania, jednak — jak zaznacza rzecznik stołecznej prokuratury — do tej pory nie przedstawiono mu nowych zarzutów.
Aktualnie postępowanie sądowe prowadzone jest pod jego nieobecność. Do przesłuchania pozostało jeszcze kilka osób. Gdyby Sąd Okręgowy w Warszawie uznał jego obecność za obowiązkową, wstrzymałoby to dalszy bieg sprawy i musiałoby skutkować jej zawieszeniem, co nie byłoby korzystne choćby z punktu widzenia przedawnienia karalności czynów, o które jest oskarżony
— wyjaśnił.



